czwartek, 8 sierpnia 2013

Niebieskie okno



kochany
to już tyle lat
palce mi powyginał artretyzm
a nogi coraz krótsze
nie chcą mnie już nosić


razem ze mną
w klatce mieszkania
został tylko kanarek
i wyliniały pudel


są jeszcze albumy
pękate od wspomnień


najczęściej zaglądam do tego
który przechowuje moją młodość
zakrytą białym welonem -
tak szybko chciałeś go ze mnie zdjąć


uchylam niebieskie okno
po głowie w srebrnym puchu
głaszcze mnie cień


macham światu na pożegnanie
i wypatruję posłańca
który mnie zaprowadzi do ciebie


Fot.: Wit Stwosz


25 komentarzy:

  1. No, no jestem pod wrażeniem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosperiuszu,
      ja też, bo akurat siedzę na Twoim blogu i czytam o Elladzie!
      ranne ptaszki z nas :)

      Usuń
  2. ...a babcia po prostu na listonosza czeka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ted,
      mam nadzieję, że jej przyniesie dobrą wiadomość lub emeryturę :))

      Usuń
  3. Dlaczego smutna ? Prawda o przemijaniu, ktora wszystkich dotyczy ! Przemijamy codziennie kawalek po kawalku. Mlodzi nie wierza, ze ich dotknie!!!!! Tu jest ta sprawiedliwosc, ktorej ciagle oczekujemy od ......... :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażyna,
      lepiej by było, gdybyśmy wszyscy sprawiedliwie byli wiecznie młodzi. nie chodzi mi o wygląd, tylko o niezależność, sprawność, zdrowie itp.
      bo ta sprawiedliwość przemijania musi być jednak bardzo trudna...

      Usuń
    2. Mlodzi duchem. Tak jest, wyglad wskazuje na dosc duza dawke przemijania ale nasze uczucia, mysli i to co nasz mozg ukrywa sa zawsze mlode. Dla mnie to wszystko jest normalne a stany depresyjne zdarzaja sie z roznych innych powodow. Jest ich wiele ale ratuje sie zchwytem nad drobiazgiem, wspanialym drobiazgiem, ktory w kazdej chwili mozna zobaczyc, uslyszec .........!!!!!! Cieply usmiech dla ciebie,!

      Usuń
    3. teraz już to potrafię. nauczyłam się cieszyć każdym drobiazgiem, bo z nich się składa nasze życie. to się wszystko sumuje :)

      serdeczności :)

      Usuń
  4. "...w klatce mieszkania..."bardzo trafne,prawdziwe...więzienie pełne wspomnień

    "...macham światu na pożegnanie..." poruszające i piękne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maminko,
      nie dla pochwał piszę wiersze, ale prawda jest taka, że one mi dodają skrzydeł i wiary w siebie. dzięki wielkie za wszystkie dobre słowa, które tutaj zostawiasz dla mnie :)

      Usuń
  5. Na początku smucą Cię zmiany, ot, znałeś jakiegoś Piotra, co to latem się utopił lub wpadł pod samochód, pamiętasz, mieszkał dwa bloki dalej, coś ty, to przecież ten zza ściany, żartujesz? nie? o rany. Ale potem dalej wakacje, przygody, rowery, bajery, dziewczyny potrafiły wyrzucić nam z mózgu wszystko, niektórym rozsądek nie wrócił nawet po ślubie, świat był taki pełłen życia, dzieci, znajomych, opowieści, polityki albo dziurawego dachu, znowu ktoś ubył, wujek albo dziadek nawet, pamiętasz dziadka, pamiętam, brał mnie na ryby, i znowu, praca, praca, dzieci, praca, urlop, zmiany, telewizja, polityka, znowu kogoś mniej... lata mijają, nagle w czasie spaceru już się nie dochodzi do mostu, rzeczki czy kościoła na wzgórzu, może następnym razem, ale trzeba już się wysilić, już tak samo nie przychodzi, i znowu jakiś Romek odszedł i Krysia zniknęła, a słyszałeś, Jula walczy z rakiem... Coraz mniej jest ludzi spotykanych przed kinem, i z ulicy ubywa znajomych, ktoś ci miejsce ustąpił w autobusie i interesujesz się bardziej emeryturą niż... no tak... trzeba sobie jakieś zajęcie znaleźć, by takie myśli rzadziej przychodziły... lecz jest dzień, kiedy wrócą, już nie samotne, ale w towarzystwie kogoś, kto przyszedł nie odwiedzić, ale zabrać ze sobą w najbardziej tajemniczą z podróży...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koleś,
      tak...
      to wszystko tak się przeplata, tak zazębia...codzienność nas wciąga w wir różnych ważnych i nieważnych spraw, że czasem się zapomina o tej drugiej stronie życia, w której kierunku ciągle przecież zmierzamy. choć teraz tak się zadumałam nad tym, co napisałeś, i co ja sama napisałam i wiesz co? nie przypominam sobie takiego tygodnia, w ciągu którego potrafiłabym nie myśleć o przemijaniu. i to wcale nie są jakieś smutne, depresyjne myśli - wręcz przeciwnie. gdy mi życie dokuczy, zawsze się pocieszam myślą: to nie potrwa wiecznie ;-)
      dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
    2. Z różnych rzeczy, jakie obserwowałem w świecie pod kątem ich trwałości, to najmniej trwała jest tzw. trwała u kobiet (kiedyś moda była na to i kobitki siedziały w rządku smażąc włosy w metalowych doniczkach, a potem oczekiwały od swoich facetów, by twierdzili, że są nadal piękne... Boże... Ty masz poczucie humoru!) a faktycznie trwałe mają te świństewka na krótkich podobno nogach, czyli kłamstwa. Nasze prawdy ulegają częstej zmianie, sam pamiętam "prawdę czasu, prawdę ekranu" na przykład.Natomiast nasze kłamstwa zdają się trwać jak zakute w kamień... Tu przerwę, zostawiając trop, który samodzielnie myślącego czytelnika, doprowadzi. Optymiści mówią, że do mnie, pesymiści zaś że do... szału. :) Pisz, bo i fajnie się czyta, co napisałaś, i fajnie się przy Tobie myśli. :

      Usuń
    3. Koleś,
      zapewne mówisz o tych kłamstwach, którym się stawia kamienne pomniki ;-)) trwalsze od trwałej ondulacji, ale i one nie są wieczne i chyba nawet skrupulatne prace konserwatorskie nie zapobiegną rozpadowi.
      wiesz co myślę? gdybyśmy wiedzieli, że będziemy żyć wiecznie, to nie potrafilibyśmy się cieszyć faktem istnienia. myślę, że ulotność i przemijalność nadaje życiu smak. dzięki niej mamy porcję adrenaliny, dzięki której chce nam się sięgać po nowe, bo jeśli nie teraz, to kiedy?

      dzięki za dobre słowo :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Cześć, Marta,
      miło... Cię widzieć :)

      Usuń
  7. Witaj Emmo. Obejrzałam, poczytałam i wpadłam w sidła melancholii. To taki trudny temat. Wielką sztuką jest starzeć się z godnością i zachować przy tym pogodę ducha. Niby dusza wiecznie młoda, tym bardziej cierpi odkrywając coraz więcej swoich "niemożności". Gdy czasu coraz mniej chciałoby się coraz więcej a można już niewiele. Ja też wyznaję zasadę, że trzeba cieszyć się chwilą i dostrzegać piękno w detalach. Staram się tak żyć to nie jest lekarstwo na niepokoje duszy. Niestety. Podoba mi się u Ciebie. Jeśli pozwolisz zostanę na dłużej. Pozdrawiam Cię bardzo ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa,
      nie zawsze jest tak melancholijnie, przynajmniej taką mam nadzieję :))
      młodość to stan ducha nie ciała - tego się trzymajmy, choć druga prawda jest taka, że w młodym ciele zdrowy duch.

      dzięki, że wpadłaś i zostałaś :) serdeczności :)

      Usuń
  8. Jak czytam Twój wiersz to jestem spokojna i nie boję się.
    Twoje słowa i "Opowieści, które żyją tylko w pamięci" ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M.,
      taaak...
      przeglądanie starych polaroidów to jedna z najciekawszych podróży...:)
      przytulam :)

      Usuń
  9. Tak, tak, tak. Tez wciaz mysle o przemijaniu, nie musze myslec - ono jest. I snuje tylko refleksje przerozne i insynuuje jak to bedzie i jak to jest z ta smiercia. Myls o smierci jest czasem pocieszajaca - juz teraz, wiec na pewno kiedys moze stanie sie opcja zbawienna. Inne scenariusze marza mi sie tez. Wieczne zycie - ono moze jest tak czy siak -ale moze byloby to mozliwe w tym ciele w zdrowiu i bez zadnych problemow - bez umierania innych i w ogole bez umierania. Taki swiat staralabym sie stworzyc bedac za to odpowiedzialna. Zeby byl ten obiecany raj i cieszenie sie egzystencja. Po co te wszystkie biegunowosci, po co...to nie jest jedyny sposob na nauki... na pewno mozna(by) inaczej.
    pa Emma, wiersz cudny, cudny...i sciska gdzies za to ziemskie serce....kazdy wie jak jest...

    OdpowiedzUsuń

Zblogowani

zBLOGowani.pl