poniedziałek, 10 marca 2014

No i bądź tu mądra...






38 komentarzy:

  1. To się właśnie zwie męska solidarność ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wu,
      ja się zastanawiam, jak nazwać to dzwonienie do kolegów. Hmmm...

      Usuń
    2. "kontrol'ing" ? :))

      Usuń
  2. Ha! Dobre :D baby by się chyba nie potrafiły tak solidaryzować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta,
      obawiam się, że możesz mieć rację ;-))

      Usuń
  3. kobiety potrafią być równie solidarne :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polly,
      jak znam moje przyjaciółki, to żadna z nich by mnie nie kryła, bo żadnej by do głowy nie przyszło, że poszłam w tango ;-)))
      Raczej by się martwiły, że się gdzieś zgubiłam ;-)

      Usuń
    2. ps.
      A gdybym zaszalała, to podam mężowi Twój numer telefonu ;-)))))

      Usuń
  4. Emmo, to faktycznie męska solidarność. Ale zastanawiam się, czy moi przyjaciele by zrobili podobnie :-))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosperiuszu,
      musisz to sprawdzić! Zaszyj się gdzieś chociażby z książką i poczekaj na akcję :))

      Usuń
  5. Na szczęście mam taką przyjaciółkę :)) i nawet śmiem przypuszczać że dwie, za to innych pięć fumfelek zapytałoby czy na pewno jest sam to one wpadną :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Migafko,
      taka przyjaciółka to skarb :))
      A fumfele...? Zakładam, że wpadłyby w dobrych zamiarach czyli żeby Diabłowi np. zrobić kanapkę lub posprzątać w kuchni przed Twoim powrotem ;-D

      Usuń
    2. Tak, a jakże że ,w dobrych zamiarach, to na pewno, ulżyć w tęsknocie! :DDDD kanapke, drineczka, masażyk, i co tam jeszcze....

      Usuń
    3. Oooo nie, co to to nie.
      No ale to są dole i niedole posiadania przystojnego faceta! :))

      Usuń
  6. tak.... mimo że znałam to w nieco innej wersji, i tak nie mogłam się nie uśmiechnąć :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eNNka,
      mnie okrutnie rozbawiło, nie znałam wcześniej :))

      Usuń
    2. Emmo,
      znałam jako dowcip ukazujący na czym polega różnica między kobietą a mężczyzną :)

      Usuń
    3. Jak znam życie my w tym dowcipie wypadamy gorzej niż panowie, mam rację?

      Usuń
  7. Dobry przyjaciel to skarb :))))

    ..bo chopy to takie prostolinijne som, a my??!!... czarne wizje od razu roztaczamy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby mój facet nie wrócił na noc, to byłby znak, że wytropił wielkiego suma, żadna kobieta z jego wędką nie wygra. Próbowałam, ale szybko dałam spokój ;-)))

      Usuń
    2. Emmo- z wędką mówisz..

      hmmm, zastanawiam się więc, czy mój mąż nie jest bigamistą... ::P:P:P

      Usuń
    3. JEST!
      A mój to wielokrotny bigamista: wędka, aparat, kajak, snowboard, łódka...
      Na końcu ja ;-))

      Usuń
    4. Znaczy poligamista ;-))

      Usuń
  8. obawiam się, że w takiej sytuacji z przyjaciółmi, to ja sama nie stanęłabym na wysokości zadania. I to wszystko przez brak kreatywności i kompletną nieumiejętność wymyślania wiarygodnych kłamstw na poczekaniu :)) hm... a może bym nagle straciła zasięg i oddzwoniła po pół godziny... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. anatola,
      ja chyba też bym nic na poczekaniu nie wymyśliła, a po pierwsze w życiu by mi do głowy nie przyszło, że któraś z nich może mieć romans. Przecież tak dobrze je znam... Najpierw bym się przestraszyła, że coś złego się stało.

      Usuń
  9. Koledzy, przyjaciele... po coś ich mamy. A po co robić taką awanturę o jedną noc? No gdyby tydzień nie wracał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby tydzień nie wracał, to niech już lepiej wcale nie wraca, jeśli mu "u kolegi" tak dobrze ;-))
      Co byś zrobił, gdyby Twoja żona tydzień nie wracała? Ciekawam niezmiernie :)

      Usuń
    2. I ja chętnie poczekam na odpowiedź na to pytanie, bom też ciekawa :) Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
    3. Joanno,
      może się doczekamy, ale pytanie jest tak trudne, że może być wręcz przeciwnie ;-))

      Usuń
  10. Dzisiaj to przyuważyłam na portalu - haha, kreatywność mężczyzn nie zna granic .. ale, ale to chyba nazywa się bilokacja haha
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sia,
      cudowne rozmnożenie może dotyczyć nie tylko chleba jak widać :))

      Usuń
  11. Oj, u nas ciężko by było z taką domyślnością. Ale, w sumie, zazdroszczę facetom możliwości przebywania w kilku miejscach na raz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ina,
      my byśmy pewnie też mogły, ale komu by się chciało tak multiplikować ;-)

      Usuń
  12. Jako dowcip świetne! Ale w życiu trochę żałosne. Jak dzieci....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, śmieszne, dopóki nas nie dotyczy ;-)

      Usuń
  13. Ach ta męska solidarność... babskiej i tak nie dorówna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to ciekawe zjawisko. Nie chcę oceniać, staram się tego unikać, ale są różnice w podchodzeniu do tematu...

      Usuń

Zblogowani

zBLOGowani.pl