wtorek, 6 maja 2014

Pani Czesia



Pani Czesia, nasza sprzątaczka, zdobyła ogólne uznanie dzięki swoim nowatorskim rozwiązaniom w dziedzinie języka. ,,Tamta pani wysokie mniemanie o sobie rości" - to tylko mała próbka jej talentu. Niecenzuralnych tekstów Wam oszczędzę. Na widok pani Czesi ze szmatą w dłoni na gwałt chowamy do szuflad wszystko, na czym nie ma pieczątki. Tylko papier z pieczątką wzbudza u niej respekt na tyle duży, aby go nie potraktowała jak śmiecia i nie wyrzuciła do kosza. Pani Czesia objawia swoją złośliwość jeszcze w inny, znacznie bardziej wyrafinowany sposób: czyha na kubki z niedopitą kawą. Wystarczy wypuścić ucho z dłoni i odwrócić się lub wyjść na minutę, aby po powrocie stwierdzić kawa wylana a kubek umyty. Jednym słowem mamy posprzątane. A organizm domaga się kofeiny...wrrr...
Ogólne podenerwowanie spowodowało, że pani Czesia, chodząc wczoraj po korytarzu, nieco ciszej narzekała na ten ,,gó...any świat". Jednak na widok kuriera z firmy cateringowej, który na zamówienie szefowej przywiózł w termosach obiad dla audytora, uśmiechnęła się ironicznie, pokiwała głową i powiedziała: ,,Oj, ludzie, ludzie, co wy robicie! Nie dajcie mu jeść!" I poszła.
- O co jej chodzi? - zapytał kolega Mariusz.
- Nie mam pojęcia - odpowiedziała Mariola, przerywając na ten krótki moment banie się. Ja nagle zgłodniałam na myśl o obiedzie i wyjęłam z torebki batona. Nikt nie rozumiał pani Czesi, ale akurat w tym nie ma nic nowego ani dziwnego. Czasem ciężko panią Czesię zrozumieć. Taka już jest.
Tymczasem tuż przed końcem pracy gruchnęła wieść, że audytor zamierza wrócić na drugi dzień! Tego się nikt nie spodziewał. Ogólny jęk zawodu i irytacji. I domysły, że może coś nie tak??
- Mówiłam, nie dajcie mu jeść - zawołała pani Czesia przekrzykując odkurzacz. - O głodzie go było z tymi papierami posadzić, to by więcej nie wrócił. Trza mieć trochę rozumu.

Może i trza było. Tymczasem mamy powtórkę z rozrywki ;-)

Źródło zdjęcia 





29 komentarzy:

  1. W chwili obecnej spotyka się z zastępstwem słowa sprzątaczka na:kosmetyczka powierzchni płaskich, lub konserwator pow. płaskich.
    Taka pani Czesia to Biurowy Skarb, rzetelna i solidnie, jedynie jej zrzędzenie może być uciążliwe.
    Audytor też człowiek, jeść musi, spoko loko.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyczka powierzchni płaskich - dobre :))
      Swoją drogą to poczciwa kobieta, tyle tylko, że klnie tak siarczyście, że uszy puchną. No ale przynajmniej coś się dzieje. :)
      A sprząta jak szalona! Lepiej jej schodzić z drogi :)

      Usuń
  2. Oj bardzo by mi się nie podobało z tą kawą, nienawidzę jak ktoś mi wyleje, ma stać nawet do jutra :) Kiedyś pracowałem w spółdzielni studenckiej jako sprzątaczka i coś niecoś miałem z koleżankami po fachu do czynienia. Nauczyły mnie też pewnych tricków, jak robić aby zrobić i się nie narobić. Bardzo im się nie podobało, że się staram i że robię więcej od nich, ktoś mógłby sobie coś o nich pomyśleć i odnieść nieprzyjemne wrażenie. Jedno wiem, że "najpirw przejechać suchom szmatom, a potem wilgnom i ... nie trza bedzie pastować ani glansować, tydzień podłoga nawet wytrzymo".

    A panią Czesię rozumiem. Jak się gościowi da obiad, dobrze się go potraktuje, to jeszcze mu się spodoba i gotów tydzień nawet zostać, może o zgrozo potem na urlop przyjeżdżać. Najlepiej to by było o suchym chlebie i wodzie, z armatki wodnej go potraktować, psami poszczuć, a potem jeszcze prądem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,Suchom szmatom i a potem wilgotnom" powiadasz?
      Muszę przyuważyć, czy nasza pani Czesia nie stosuje tej metody, bo akurat podłogi nie wyglądają na szczególnie czyste. Może to sprzątanie biurek i mycie kubków to tylko taki chwyt marketingowy, nie wymagający wielkiego wkładu energii? ;-))

      Psa nie mamy na stanie, armatki też, ale prąd mamy! :D

      Usuń
  3. Nie ma już słowa sprzątaczka. Teraz mówi się cleaner:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BROOKE,
      jesteś niezawodna, Dyszyczko :)
      Uświadomię pozostałych odnośnie nazewnictwa :))

      Usuń
  4. Tak czasami bywa , że w firmie rządzi dozorca a nie szef. Panią Czesię teoretycznie można ujarzmić , tylko po co - to taki lokalny "folklor " ")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidia,
      jasne, że można. Jak komuś na dobre dopiecze, to w końcu nie wytrzyma i ją ujarzmi. Jednak nikt nie chce konfliktów, każdy liczy, że inni to zrobią i jest jak jest ;-P Ale dopóty dzban wodę nosi...

      Usuń
  5. Audytora przegłodzić. Też pomysł. To nie sprzątaczka jest mądra. Moim zdaniem to szefowa nie mówi wszystkiego... Jakieś dziwne gierki ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcinie,
      jasne, w końcu audytor też człowiek. :)
      Bardzo byłam ciekawa Twojej opinii. Znasz temat od zaplecza - z tego, co wyczytałam u Ciebie w ostatnim wpisie. :)
      Nie wiem, w czym rzecz. Królowa nabrała wody w usta. Nikt nic nie wie.

      Usuń
    2. Mam za mało danych. Z tego co opisujesz wynika, że po prostu szefowa nie przekazuje żadnych informacji. W sumie dla mnie to dziwne, bo powinno jej zależeć na jak najlepszym wyniku audytu. Nie przekazać informacji o zakresie i czasie trwania audytu pracownikom niepojęte ... Przecież to dezorganizuje pracę, wprowadza niepotrzebną nerwowość i niepokój. :)

      Usuń
    3. Marcin,
      u mnie w pracy wszystko stoi na głowie. Dosłownie! Wyobraź sobie, że żadnego audytora dziś nie było! Szefowa powiedziała, że zadzwonił do niej i odwołał przyjazd, bo uznał, że najważniejsze sprawy już sprawdził i w zasadzie można na tym poprzestać.
      Wiesz co myślimy? Że to kolejna zagrywka szefowej ;-)) Ona próbuje swój autorytet podpierać czym/kim się da. Kompletnie nie potrafi zapanować nad zespołem. Na szczęście nie jest zły, więc to wszystko w miarę dobrze funkcjonuje. Ale np. są ludzie, którzy totalnie nawalają, ( tzw. spychacze) od kilku lat ci sami, ona o tym doskonale wie, ale wkurza się na nich w rozmowach z nami. Im nie powie NIC. Myślę, że się boi konfrontacji, jakiejś stanowczej rozmowy, bo to są osoby konfliktowe. Jej utyskiwań wysłuchują inni, ci, którzy robią wszystko co trzeba i jak trzeba. Wyobrażasz sobie, jak to działa na morale całej grupy? ;-/

      Usuń
  6. Trza było ;)... My też mamy taką "Panią Czesię"... myje ścierą do podług chyba monitory w sali komputerowej... ;/... wrrrrr!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem czy w ogóle są u nas jakieś kursy dla sprzątaczek?
      Powinny być ;-)

      Usuń
  7. W Niemczech trzeba mowic fachowa sila czyszczaca- tak przetlumaczylam Reinigungsfachkraft.
    Ale po przeczytaniu nowatorskiego rozwiazania w dziedzinie jezyka przypomnial mi sie slownik wyrazow obcych Marunia J. (Marek mu bylo) :
    Partycypowanie lewa noga (pilki do bramki)
    Nostalgia go ogarniala, kiedy mial duzo klopotow.
    Profanacja kilograma kielbasy (kradziez, przywlaszczenie).
    Slyszalam to przed ca.30 laty i wciaz jeszcze pamietam ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ella,
      kiełbasa jest bezkonkurencyjna. Znam określenie ,,podprowadzić coś" czyli dokładnie to samo: kradzież. A w ogóle slang miejski i młodzieżowy po prostu kocham! Są ludzie, dla których to profanacja języka ojczystego, ale jakoś nie mogę się oburzać. Mnie takie powiedzonka śmieszą. Czasem są diablo inteligentne i pomysłowe ;)

      Usuń
  8. nasza Pani Czesia stała nam nad głowa i czekała, kiedy wypijemy kawę, bo jej spieszno kubki umyć, chociaż zazwyczaj sami to robiliśmy :) najlepsza była przy myciu podłogi. najpierw wylewała pół wiadra wody, żeby brud odmoczyć, a potem chlastała ścierką na prawo i lewo. od tego mycia wszystkie meble zaczęły się rozłazić :))
    ale widzisz, czasami takie panie Czesie maja rację. wszelkie kontrole i obce istoty, głodem trzeba brać. żadnego rozpieszczania kawusiami, obiadkami i podsuwania papierów pod nos :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polly,
      powiem Ci, że ja jestem z panią Czesią bardzo zakumplowana, choć bywa irytująca ;-P
      Lubi mnie jakoś wciągać w rozmowy, opowiada różne historie ze swojego życia, okrasza to przekleństwami, ale każdy potrzebuje odrobiny uwagi, cudów nie trzeba. przecież moje życie mogło się potoczyć całkiem inaczej, mogłam być panią Czesią ;-)

      No ale ten numer z wylewaniem wody na podłogę to już przesada.

      Usuń
  9. Panią Czesie to powinnyście wysłać do prowadzącego audyt, pewnie nie siedziałby tak długo w jej towarzystwie
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asia,
      pomysł wart opatentowania :))
      Na szczęście już po strachu.

      Usuń
    2. To tak na późniejszą okoliczność:)

      Usuń
  10. Oj, mądra ta Pani Czesia...prosta, ale mądra i życie zna! I rację tu ma!
    Gdyby posiedział tak o "suchym pysku", to dzisiaj mielibyście wszystko z bańki ;))))))))))))))

    ...bo wszystkie Cześki to porządne babki som :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maminko,
      dziś już nie przyjechał. Myślę, że w ogóle nie miał zamiaru, tylko szefowa chciała nas postraszyć ;-p
      Audyt mnie mniej denerwował niż te wszystkie zagrywki wokół niego.
      Chwała Allahowi już po wszystkim. :)

      Usuń
  11. Ooooo, już lubię tę Panią :) Nie ma to jak mądrości ludowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem te mądrości dosłownie zwalają z nóg, ale w sumie to poczciwa kobieta. Lepsza niż niejeden prymityw w garniturku ;-P

      Usuń
  12. Ale przynajmniej sprząta :D sprzątaczki z mojej firmy powinny się wybrać do niej na szkolenie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jak!
      W ogóle uważam, że powinny być jakieś szkolenia dla sprzątaczek. Nie trzeba wiele. Niby tylko machanie szmatą, ale...Te rozłażące się meble od wylewania wody na podłogę...

      Usuń
  13. O kurcze zjadlo mi komentarz, w którym rozwodziłam się nad mądrością pani Cesi!

    OdpowiedzUsuń

Zblogowani

zBLOGowani.pl