czwartek, 17 października 2013

Niewysłany list




najważniejsze listy to te
które nie przychodzą
to w nich jest pełnia
i rozwiązanie równania
z wielką niewiadomą


w nich rzuca się światy do stóp
chce się  przychylić nieba
aż serce wyrywa się z piersi
by wpaść w czyjeś ramiona


brakujący element
bilet do nowego życia
w torbie listonosza


świat który się skończył
nim został stworzony

16 komentarzy:

  1. Moje listy...te nie wysłane, były najczęściej listami pożegnalnymi. Pisałam, żeby żal wylać i chowałam głęboko, dając im dojrzeć w spokoju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julio,
      dawniej pisałam pamiętnik. Każdy zapis był po trosze jakimś listem.
      Kto wie, czy tych najważniejszych listów nie piszemy do samych siebie...?

      Usuń
    2. na pewno są to najbardziej szczere listy

      Usuń
    3. Julio,
      trudno nie przyznać Ci racji ;(

      Usuń
  2. Kiedyś pisałem do samego siebie, coś w formie dziennika, autoterapii? Pomagało :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosperiuszu,
      dla mnie pisanie i blog to rodzaje terpaii. Też działa, choć skuteczność nie zawsze jest na jednym poziomie :)

      Usuń
  3. Czy coś by zmieniło, gdybyśmy potrafili mówić sobie to, co zapisujemy w takich listach? Chyba nie, rzeczywiście to tylko sposób na autoterapię, na wypowiedzenie niewypowiedzianego, tego, czego ktoś, kto odszedł, nie potrafiłby zrozumieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urbi,
      ewolucja nas załatwiła na cacy, dając nam mózgi o ogromnych możliwościach i co za tym idzie również potrzebach, a nie zabierając atawistycznych odruchów obronnych.

      Usuń
  4. "... *brakujący element* .. (bilet do nowego życia) ...*w torbie listonosza*..." :) wersy są czasem czymś co przypomina! choćby jak się pisało samemu listy i czekało bez sensu! a znaczek na poczcie był droższy od wspomnień!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sławomirze,
      nie pamiętam kiedy dostałam list na papierze. Ostatni na pewno w czasach szkolnych. Do tej pory mam całe pęki żółtych kopert od koleżanek z kolonii, internatu, a i pamiątki pierwszych miłości...
      I ten moment, gdy się znajdowała w skrzynce list adresowany znajomym pismem...:)

      Usuń
  5. :)... No właśnie... Tak to jest z listami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Marzenia cudowna rzecz!!! bez nich byli byśmy martwi :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maminko,
      hmmm...
      chyba o tym zapomniałam :)

      Usuń
  7. Mówi do mnie ten wiersz, tak wiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Migafko,
      pisz listy - nie czekaj, aż same przyjdą :)

      Usuń

Zblogowani

zBLOGowani.pl