środa, 16 października 2013

Ostatnia deska


Dlaczego smutniejemy jesienią, skoro to taka kolorowa pora roku? Jadąc do pracy mijam park pełen liściastych drzew. Intensywna czerwień przepleciona ze złotem i resztkami seledynowej zieleni daje niesamowicie malarski efekt. Jednak cała ta paleta przeniesiona na płótno lokalnego "Nikifora" okazuje się niemożebnym kiczem. Na szczęście drzewa mają gdzieś, jak je ktoś namaluje. Żółkną bez umiaru, powodując moje zagapienia na pewnym odcinku trasy.
Nie mogę się doczekać, gdy pogubią całkiem liście - wtedy są najprawdziwsze. Wtedy przyprawiają mnie o estetyczny dreszcz ;)




jeśli fałszywy szeląg
zadźwięczał w kieszeni
za oknem ciemność i mgła
nie widać końca tunelu

idź

gdy za plecami
płoną wszystkie mosty
las wyciąga szpony
by cię zatrzymać

nie odwracaj głowy

nawet gdy słowa
zwiędły na wargach
nim zdążyły pofrunąć

idź

masz jeszcze ciało -
ostatnią deskę ratunku dla duszy




Grafika" D. Klimczak

29 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Serio??
      Ten mi się wydaje wyjątkowo sztubacki...
      Ale ku pokrzepieniu serc go wypuściłam w świat ;-)

      Usuń
    2. Mnie się podoba :))))
      Niech mnie nawet ktoś za to zjedzie :) nie wycofam się :)

      Usuń
    3. Julio,
      na mnie w tym względzie nie licz, bo mnie w to graj, że się podoba :))
      Zresztą może masz trochę racji??? Hm...;))

      Usuń
    4. Nie trochę, tylko zupełną rację :)))

      Usuń
    5. Julio,
      spuchłam z dumy jak balon!

      Usuń
    6. Stój!!!! Za sznureczek Cie trzymam ;)
      ale chwile polataj...jak będziesz chciała wracać daj znać :))))

      Usuń
    7. Ok, ale to prędko nie będzie, bo każda okazja jest dobra ;-))

      Usuń
  2. Uwielbiam jesień :)

    " nawet gdy słowa
    zwiędły na wargach
    nim zdążyły pofrunąć"

    jak pięknie powiedziane.... a może napisane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta,
      jedno i drugie...
      dzięki wielkie :)

      Usuń
  3. fajny..taki trochę ze sztandarem na barykady...barykady życia of course

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maminko,
      otóż to! Trafnie to ujęłaś i własnie dlatego mi się wydał sztubacki, ale niech mu będzie...:P
      Życie to nie je bajka.
      Życie to je bitwa - jak mawia mój szwagier w upojeniu alkoholowym ;)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Paweł,
      dzięki :)
      Staram się pisać bardziej pozytywnie, ale jesień to czas melancholii...może być z tym ciężko ;(

      Usuń
  5. Nie pozwalam sobie na smutkowanie tym bardziej jesienią. Dziś ponuro i pochmurno, podjęłam walkę z rozpałką kominkową, ( mocna to w tym nie jestem) muza gra ja coś sobie nuce no i cała się zanurzam i "wypocam," mało efektowna podjęta próba ale zamiast złościć się na siebie, śmieję się ze swojej "udolności". Milej by było jakby się kominek palił, cóż zostają mi świece i takie tam... różności ocieplenia wizerunku mieszkalnego :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Migafko,
      a ja chyba rozpuściłam swój smutek za bardzo i teraz jest nieposłuszny! wyganiam, a on nic...;p
      Ale w mieszkaniu mam cieplutko - nawet bez kominka i to jest dobra wiadomość.
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  6. Dlaczego w ogóle smutniejemy? Dlaczego tak często z błahych powodów, lub, zgoła, bez powodu? Dla mnie niestety "te stany" mają niewiele wspólnego z aurą. Od kilku lat, przynajmniej tyle moja pamięć notuje, najsmutniej mi w maju. Lecz "choć nie widać końca tunelu" idę. Zawsze jest szansa, że się odmieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urbi,
      kiedyś John Malkovich w wywiadzie powiedział, że z upływem lat ma coraz mniej ochoty na bycie szczęśliwym, bo coraz więcej wie i więcej okrucieństwa widzi dokoła siebie. Coś w tym jest. Szczęśliwi, którzy nie widzą...

      Usuń
  7. rzekłabym, iż moje ciało pogrąża duszę .. ;)))))

    ale wiersz mnie ujmuje i to bardzo :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. J.,
      masz tak, jak trzeba.
      A ja mam czasem duszę tak pogrążoną, że tylko ciało mnie ratuje i wyciąga na powierzchnię ;))
      Silna bestia, niezatapialna ;p

      Usuń
  8. Jak zwykle, piękny wpis. A czy masz poezję wydaną w formie ebooka? Bardzo chciałbym go przeczytać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosperiuszu,
      mam, niby mam, choć to takie pierwsze próby i nie bardzo jest się czym chwalić...;P
      Ale jeśli chcesz mogę wysłać PDF, tylko odezwij się do mnie na pocztę:
      piosenkaptasia@gmail.com

      Usuń
  9. Czy smutniejemy? Smutek uzależniony jest chyba od osoby. Jedni tęsknią, inni zdają sobie sprawę z upływającego czasu, a ci najszczęśliwsi bawią się jesienną modą:) PS. Podobno kasztanowe ludziki odpędzają smutki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Em EF,
      chyba tak. Dużo zależy od człowieka, ale i człowiek - przynajmniej ja - zależy od pogody ;)
      Zabawy modą bardzo lubię :)
      Ludzika nie mam, ale każdej jesieni noszę kasztana w kieszeni. Przyjemnie go dotykać :)

      Usuń
    2. Ja mam kasztany prze ekranem telewizyjnym oraz komputerowym, by, według podania, rozbijały negatywne fale:) w łóżku też mam dwa kilogramy, by mi się lepiej spało:)

      Usuń
  10. Ostatnie zdanie genialne!
    Mało kto w to wierzy ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda,
      kilka lat temu ja też w to nie wierzyłam.
      Ty pewnie też ;-)

      Usuń

Zblogowani

zBLOGowani.pl