środa, 11 grudnia 2013

Kredens

Jeden z pierwszych moich wierszy. Na pewno gdzieś w pierwszej dziesiątce napisanych wtedy, 5 lat temu, gdy nagle i niespodziewanie mnie natchło, co jest dla mnie samej zagadką do dziś.
Ja i poezja??
Bez przesady.
A jednak...
Długo siedziałam w kredensie po babci. Doskonaliłam sztukę lepienia pierogów, wybaczania i milczenia. Było mi tam lepiej lub gorzej, ale znajomo. 5 lat temu jakaś siła lekko odsunęła szufladę, w której leżałam zwinięta w ciasną papierową kulkę. Ze środka jeden po drugim zaczęły wyskakiwać wierszydła, później opowieść Niegrzecznej Dziewczynce, która kuśtyka ze mną z jednego bloga na drugi od trzech lat.
To wysunięcie szuflady było wielkim przełomem w moim życiu, bo odkryłam, że mam własny alfabet, mam swoje esperanto, dzięki któremu łatwiej mi jest nawiązać dialog ze światem. Mylą mi się litery, zapominam o znakach diakrytycznych - nawet o najświętszym o zakazie rymowania - ulegam wpływom, ale próbuję wyjść z szuflady kuchennego kredensu i rozejrzeć się... Nawet jeśli nie po całym świecie, to przynajmniej po własnej kuchni.




Kredens

jestem ja
i jest on
po kątach rozpierzchły się słowa
staruszek kredens
brzuch drewniany nadyma
szuflad sekretnych strzeże

blaszany czajnik 
jak parostatek
gwiżdże
zaprasza w kolejny rejs
ku wyspom herbacianym i wonnym

kromka smaruje się sama
mleko kipi mimowolnie

miodu kropelką
głodne wargi nasycam

jestem ja
i jest on
a między nami świeca płonie
oboje chcemy przejść
do siebie
na druga stronę


Grafika: Yerka



33 komentarze:

  1. Jednym słowem, kredens pełen magii :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę mam taki kredens w kuchni :) Tylko większy, ma 2 szuflady i górną część z szybkami.
      Pamięta jeszcze moją babcię...

      Usuń
    2. Moja babcia ma taki jak Ty :-))

      Usuń
    3. A ma gliniany dzbanek do kiszenia barszczu?? Bo ja mam, ale tylko na ozdobę, bo kupuję żurek w słoiku ;-))

      Usuń
  2. Ciekawy wiersz. Kiedyś moja babcia miała podobny kredens i bardzo uwielbiałam w nim szperać szukając cukierków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja przez całe dzieciństwo szperałam w dwóch szufladach. W jednej były święte obrazki i książeczki do modlitwy, a w drugiej woreczki z ziołami i jakieś mazidła w fikuśnych pudełeczkach, tubkach... Uwielbiałam je wąchać i smarować się nimi. Musiały mieć bardzo długi termin ważności, bo całymi latami tam były ;-))

      Usuń
  3. takie kredensy mają duszę i dużo magii chowają w szufladach :) przez chwile poczułam się jakbym siedziała w bajkowym świecie, w jasnej kuchni, obok kredensu i piła z najlepszą przyjaciółka herbatę z malinami. a w kuchni pachnie ciasteczkami i ....czymś...czego nie potrafię nazwać. jest bezpiecznie i ciepło, a za oknem mrok i zimno, ale wcale nie muszę tam wychodzić. wole posiedzieć przy kredensie :)
    buziaki Em :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polly,
      w tym moim kredensie są aż 3 pokolenia dusz kobiecych :) Babcia, mama, która go zamieniła na nowoczesną koszmarną meblościankę, i ja, która go wyciągnęłam z maminych piwnic.
      Posiedź, podumaj, poprzyglądaj się drzewom za oknem. Życie niech sobie gna, my nie musimy. Może łyżeczkę miodu do herbaty... :)

      Usuń
    2. Znajdzie się herbatka dla mnie?
      Moi rodzice też mieli taki kredens :) Z matowym szkłem tak gdzie był cukier i herbata i szklanki z takimi metalowymi uchwytami.

      Usuń
    3. Jasne, zapraszam :)
      Takie meble były dawniej w wielu domach. Moja mama wolała coś nowoczesnego, ale dla mnie to najcenniejszy mebel. On ma duszę - tak jak napisała Polly... Przechowuje dusze kobiet z mojej rodziny...

      Usuń
    4. aż żal, że coraz mniej takich kredensów. współczesne meble choćby chciały, to nigdy nie będą miały takiej duszy.

      Usuń
  4. Ty to potrafisz wskrzesic czas przeciez to najwspanialsze wspomnienia u mnie z kredensu zachowala sie tylko czesc szklana to juz zabytek ale jak oko i dusze cieszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Solea,
      Strasznie długo Cię nigdzie nie widziałam!
      Może i Ty utknęłaś w swoim kredensie, w szklanej części...?
      Dobrze, że z niej wychodzisz, bo takie dobrowolne zamknięcie może z czasem stać się więzieniem. Ze mną tak było ;-)
      Serdeczności :)

      Usuń
  5. Emma, jak zwykle zachwycasz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paula,
      dzięki! Dobre słowo krzepi ;-)

      Usuń
  6. Kiedyś przedmioty miały duszę... Kredensy, szafy, aparaty fotograficzne, samochody... Były solidne, potrafiły przetrwać dziesiątki czy setki lat przez co stawały się świadkami historii. Dziś już nie ma takich przedmiotów. Moje biurko rozleci się zanim ja zdążę zrobić to samo, a mój zegarek zepsuje się zanim zechcę go dać synowi na pamiątkę. Pozostaje nam "iść przez życie tak, aby śla­dy naszych stóp nas przet­rwały"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mroczny,
      tak, bo dawniej każdy przedmiot czuł ciepło dłoni tego, kto go wykonywał. Stolarz dotykał desek, zanim wystrugał z nich krzesło czy stół, hafciarka godzinami trzymała na kolanach płótno na obrus, żeby wyszyć na nim kwiaty... Każda z tych rzeczy to ciepło oddaje :) Dlatego tak lubię starocie.

      A teraz jest taśmociąg sterowany przez system.

      Obawiam się czegoś innego: że ślady po nas w postaci milionów ton plastiku przetrwają zbyt długo i sprzątać po nas będą musieli inni.

      Usuń
    2. Pewnie masz rację. Po prostu kiedyś się pogubiłem i muzę się odgubić :)

      Usuń
    3. Znajdziesz się, znajdziesz ;-)

      Usuń
  7. Emmo,
    Wzruszyłam się... bardzo :))

    Każdego wieczoru, po kolacji, zaparzali duży dzbanek dobrej herbaty, zasiadali przy stole, stojącym obok białego kredensu i rozmawiali. W blasku świecy było miło i przytulnie, a rozchodzący się cudowny aromat herbaty był dopełnieniem całości. Przy Nich zawsze czułam się bezpiecznie, emanowali, rzadko spotykanym dziś, spokojem.

    Wiem, że dla Ciebie Kredens ma nieco inne znaczenie :) , ale dla mnie skojarzył się z Nimi :)
    Dzięki Emmo :)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maminko,
      czy mówisz o swojej Babci i Dziadku??
      Dobrze myślę?
      Pamiętam to... pisałaś, jak ona mu ubierała garnitur w niedzielę... To musieli być piękni ludzie.

      Usuń
  8. Dokładnie tak! Wychowywali mnie, od urodzenia do dziesiątego roku życia...a potem przyjechała Królowa Śniegu i urwała nos mojemu Misiowi...pozostawiając lodową szczelinę na całe zycie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maminko,
      po mnie jej sanie przyjechały trochę wcześniej, ale zabrała mnie do nowego domu, w którym zawsze czułam się jak na wygnaniu...

      Usuń
  9. No w końcu i ja tu trafiłam. Czasami długo mi się zejdzie, zanim "zbiorę się" do odwiedzin. Piekny wiersz... Powiało zapachemm przeszłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ina,
      jak fajnie, że jednak się zebrałaś ;-)
      Ja do Ciebie zaglądam...
      Moja przeszłość - ta najlepsza - pachnie mlekiem prosto od krowy :)

      Usuń
    2. Znam ten zapach aż za dobrze. Potrafiłam z pół litra takigo ciepłego na raz wypić ;)

      Usuń
    3. Ina,
      mnie babcia budziła wcześnie i przynosiła takie mleko w blaszanym kubku. Pachniało bardziej krową niż mlekiem ;-) Wypijałam i spałam dalej.

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie :)

      Usuń
  11. Ukojenie , ciepło i dobre emocje, smak miłości w każdym smaku herbaty i kromce i miodzie..
    Emmo, Twój wiersz ma w sobie to co lubię w poezji. Wyobraźnia podąża w dobrym kierunku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Migafko,
      często mam dylemat w związku z pisaniem, bo obecne trendy nakazują rozdzieranie ran, wykrwawianie się na papier, szokowanie wulgaryzmami i formą tak wymyślną, że nikt nic nie wie. Ja bym jednak chciała, żeby ktoś coś z tego wiedział i coś miał - skoro już upubliczniam ;-)
      Coś więcej od irytacji wywołanej pytaniem: ,,o co w tym wierszu chodzi??"

      Cieszę się, że dobre emocje z kredensu do Ciebie dotarły :)

      Usuń
  12. Cudne. W takich razach żal mi niepomiernie, że dorosła Urbi tak zgorzkniała od przedawkowania kanciastej rzeczywistości. Nie zawsze jest fajna (choć czasem potrafi być;) Ale Tobie to raczej nie grozi, Emmo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urbi,
      nie jesteś zgorzkniała! Ty po prostu nie chcesz być słodka - i dobrze, bo od nadmiaru słodyczy można dostać mdłości.
      A ja swoją gorycz próbuję smarować miodem...;-)

      Usuń

Zblogowani

zBLOGowani.pl